… ugięły się pode mną nogi , spojrzenie na  które natrafiłam, całkowicie zgasiło moje zdenerwowanie. W jego oczach zobaczyłam coś, czego od lat szukałam w oczach mojego męża. Spłoszona , opuściłam wzrok , o czym ja myślę, nie przyjechałam tutaj szukać  nowej miłości, tylko znaleźć sposób na odbudowanie starej. Jego dłonie delikatnie oplatały moje, a jednocześnie  z niezwykłą precyzją i stanowczością prowadziły mnie w tym tańcu. Czułam niesamowitą energię jaka krążyła między nami , energię która zawładnęła mym umysłem.  Miałam ochotę połączyć nie tylko nasze ręce , ale ciała i dusze, chciałam byśmy stali się jednością.   Nie wiem nawet jak dobrnęłam do końca piosenki, cały czas próbowałam się kontrolować , żeby zachować odpowiedni dystans i nie pokazać mu jak bardzo wpłynęła na mnie jego osoba.  Kiedy melodia ucichła , uciekłam jak kopciuszek z balu , któremu skończył się czas…

… schowałam się w  toalecie. Mój oddech był przyśpieszony, serce biło jak oszalałe. Cały czas w uszach dźwięczały mi słowa piosenki, nucone mi do ucha przez mojego partnera: „ Zapomnijmy się.  Pójdź do mnie i szczęście mi stwórz.” – jakbym kiedyś już je słyszała, jakbym kiedyś tańczyła z nim to tango. Moje ciało płonęło pożądaniem.  Chciałam tam wrócić , objąć go mocno i wbić się w jego usta z całą tą namiętnością, która we mnie teraz się burzyła jakby zaraz miała wykipieć. „Uspokój się ,  to tylko Twoja wyobraźnia  – jednak moje myśli ciągle wracały do Tych oczu.  Wróciłam do stolika , było już około północy . Dziewczyny na szczęście debatowały nad atrakcjami  na następne dni naszego pobytu  i nie widziały ani mojego tańca , ani mojej ucieczki   od nieznajomego.” Dzięki Bogu” –pomyślałam, nie dałyby mi spokoju, a ja naprawdę nie miałam pojęcia kto to był i dlaczego wywarł na mnie takie wrażenie. Nagle zaczął boleć mnie brzuch .To koniec – pomyślałam. Jak zwykle te trudne dni postanowiły przyjść wcześniej niż powinny i popsuć mi resztę zabawy i wypoczynku. Przeprosiłam dziewczyny i Charliego. Powiedziałam , że wracam do pensjonatu taksówką. Przez chwilę oponowali , że na pewno zaraz mi przejdzie wystarczy bym się przewietrzyła, ale ja wolałam nie ryzykować , mimo iż miałam na sobie czerwona sukienkę to jej kolor pewnie nie zamaskowałby ewentualnej katastrofy.

 Wróciłam , nawet tak bardzo nie było mi przykro. Jak znam dziewczyny wrócą nad ranem i będą spały do południa, a ja będę mogła iść na samotny spacer do potoku , którego szum słyszałam pierwszego dnia, stojąc w ogródku.

Źródło: http://uwolniona-marionetka.blog.onet.pl/2011/12/12/taniec-zmyslow-niezapomnienie-czesc-9/